Śniadania
Rozsypano mgły dwie garści. Jutrznia natury.
Refleksy dnia syte, a jego młodość stwierdzona;
Ślizga się strumień światła, podważa powieki,
Unosi lewarkiem, snu koniec.
W pół godziny dobija targu,
Wzorzystość fizyczna się kruszy,
Mozaika liczbowych kamieni. Wstaję.
A może to świat się przewraca?
W oku gołębim przeglądam gazety,
Skroń obmywam ciemnością kawy.
Początki należą do sfery spraw trudnych,
Potencjalnie możliwych do rozsupłania.
Refleksy dnia syte, a jego młodość stwierdzona;
Ślizga się strumień światła, podważa powieki,
Unosi lewarkiem, snu koniec.
W pół godziny dobija targu,
Wzorzystość fizyczna się kruszy,
Mozaika liczbowych kamieni. Wstaję.
A może to świat się przewraca?
W oku gołębim przeglądam gazety,
Skroń obmywam ciemnością kawy.
Początki należą do sfery spraw trudnych,
Potencjalnie możliwych do rozsupłania.

My rating
My rating
Moja ocena
eh... potencjalnie, to ja miałem być projektantem w Ferrari...My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
fajne
good good goodto jest dobre
A może to świat się przewraca?W oku gołębim przegląda gazety...ten swiat mysle byloby nie zle
My rating