O natchnienie!
Jesteś iskrą, która obraca myśli w pożar
Gwałtownym powiewem,
który zrywa z kotwicy
całą wyobraźnię
Chwilą, w której chaos
nagle zaczyna mówić wierszem
białym lub sylabotonicznym
Szeptem słyszalnym
w żłobie świata
Przypływem oceanu, który zostawia
na brzegu świadomości perły zdań
Głodem piękna, który karmi się
ciszą nocy,
w której między słowa się kołyszą
A ja wypatruję cię, jak świtu
w ciemnym pokoju wyobraźni
z krainy, do której nie ma
żadnej mapy
I żadna busola nie wskaże drogi
tam, gdzie kierunek nadaje
wyłącznie serce
Jestem niewidzialną grawitacją,
która przyciąga do siebie
zagubione słowa - pociski
wymierzone w bliskich
Na moście zwodzonym nad przepaścią
między tym, co nienazwane,
a tym, co wypowiedziane
Tym, co boli, a tym, co leczy rany
Wiatr, który szuka schronienia
w otwartych dłoniach poety
I powidok snu, ubierającego się elegancko
w codzienny język
Język
złotego milczenia,
acz używanego życia -
pierworodnej myśli
przewodnik
po emocjach
Gwałtownym powiewem,
który zrywa z kotwicy
całą wyobraźnię
Chwilą, w której chaos
nagle zaczyna mówić wierszem
białym lub sylabotonicznym
Szeptem słyszalnym
w żłobie świata
Przypływem oceanu, który zostawia
na brzegu świadomości perły zdań
Głodem piękna, który karmi się
ciszą nocy,
w której między słowa się kołyszą
A ja wypatruję cię, jak świtu
w ciemnym pokoju wyobraźni
z krainy, do której nie ma
żadnej mapy
I żadna busola nie wskaże drogi
tam, gdzie kierunek nadaje
wyłącznie serce
Jestem niewidzialną grawitacją,
która przyciąga do siebie
zagubione słowa - pociski
wymierzone w bliskich
Na moście zwodzonym nad przepaścią
między tym, co nienazwane,
a tym, co wypowiedziane
Tym, co boli, a tym, co leczy rany
Wiatr, który szuka schronienia
w otwartych dłoniach poety
I powidok snu, ubierającego się elegancko
w codzienny język
Język
złotego milczenia,
acz używanego życia -
pierworodnej myśli
przewodnik
po emocjach

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating