Tam, gdzie cisza ma kości
Niebo tu nie ma koloru -
rozlane jak zgasła modlitwa.
Ziemia pulsuje pod skórą
ciał, które nie mają już imion.
Wieże z gnijących wspomnień
wyrastają z martwych spojrzeń,
a wiatr przynosi jęki
z ust, których nikt nie całował.
Tu słońce to tylko złudzenie,
rozpięte jak rana na niebie,
a cień - wierny towarzysz
człowieka bez twarzy i celu.
Wędruję przez puste katedry,
gdzie świętość umarła w milczeniu,
a posągi - wyblakłe sarkazmy
po bogach, co wstydzą się ludzi.
Miasto - jak echo Apokalipsy,
pokruszone sny betonu i kości.
Każdy krok to modlitwa bez wiary,
każdy oddech - krzyk od wewnątrz.
A jednak coś we mnie drży cicho,
jak serce, które jeszcze chce bić.
Czy to nadzieja wśród ruin?
Czy obłęd, który woła me imię?
Nie wiem. Idę.
Może za horyzontem z rdzy
jest świat,
który jeszcze
nie śnił się śmierci.
rozlane jak zgasła modlitwa.
Ziemia pulsuje pod skórą
ciał, które nie mają już imion.
Wieże z gnijących wspomnień
wyrastają z martwych spojrzeń,
a wiatr przynosi jęki
z ust, których nikt nie całował.
Tu słońce to tylko złudzenie,
rozpięte jak rana na niebie,
a cień - wierny towarzysz
człowieka bez twarzy i celu.
Wędruję przez puste katedry,
gdzie świętość umarła w milczeniu,
a posągi - wyblakłe sarkazmy
po bogach, co wstydzą się ludzi.
Miasto - jak echo Apokalipsy,
pokruszone sny betonu i kości.
Każdy krok to modlitwa bez wiary,
każdy oddech - krzyk od wewnątrz.
A jednak coś we mnie drży cicho,
jak serce, które jeszcze chce bić.
Czy to nadzieja wśród ruin?
Czy obłęd, który woła me imię?
Nie wiem. Idę.
Może za horyzontem z rdzy
jest świat,
który jeszcze
nie śnił się śmierci.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Jest wyrok śmierci nad naszym światem
wydał go Boltzmann formułując pojęcie entropii.To śmiertelny chwyt, ale opiera się na założeniu, że wszystkie kulki czarne i białe są takie same.
A co panie Boltzmann, jeśli Bóg rzucając je w Wybuch, wiedział, że są ponumerowane?
dum spiro spero
nie ma innej drogi dla realnie żywychMy rating