Pijemy noc do dna
"Kosmos to labirynt zbudowany z labiryntów. W każdym otwiera się następny. Tam, dokąd nie umiemy wejść sami, dostajemy się matematyką. Sporządzamy z niej wózki do poruszania się w nieludzkich obszarach świata. Z matematyki można też konstruować światy pozakosmiczne, bez względu na to, czy istnieją."
/Stanisław Lem, Fiasko/
pijemy noc do dna świtu
miły
pijemy łapczywie jak ptaki
przed pustynną burzą
burzą się ziarenka piasku na skórze
szmer dotyku pęknięty horyzont
prześwit
przedświt morze występuje z brzegów
unosi wydmy bioder
ławica palców i ogni świętojańskich
świetliki w dachach i niebach
Bach toccata pszczoły
zbierają czerwień z ust
krwinki kwitną karminowo
sok jeżyn spływa po palcach
na kamienie
skamieniałe ważki we włosach
coraz wyżej coraz płomienniej
miej mnie całą w sobie
ni mniej ni więcej
więcej więcej
czy widziałeś skrzydlaty kamień
wzlatujący w żar słońca
pod powiekami
przemienienie
mieni się oniemiały żar-
ptak palimy piołun jeżyny i miód
be reszty
do cna
cni się
zza lasu zza ramion
sowi krzyk nagi jak rzeka bezbrzeżna
na skrzyżowaniu dróg
bieguni w wiecznym biegu
biegnę
po bosych kamieniach
planety w krwiobiegu
szaleją
szaleju się najadłam
jak najada w topieli
kto pieli piołun i miód
słodszy niż krew
po nas
choćby las rzeka
gęste pożądanie puste lustro
stron tysiąc jeden
złaknionych słów opowieści
woda żywa w wyschniętej studni
prowadzącej do hotelowego pokoju
po drugiej stronie (wszechświata)
pijemy noc do dnia do dna
DNA
tęsknoty
kosmos
esemes od obłąkanego Boga
labirynt zbudowany z labiryntów
logarytm logarytmu
rytm u kresu
miłość - eksces
którego nie objaśni
nawet matematyka
temat tyka remat
szach mat pijemy
noc do dna świtu
świta rozwiązanie
nierozwiązywalnego
Beata Nicoś-Trenk © Jummanah
/Stanisław Lem, Fiasko/
pijemy noc do dna świtu
miły
pijemy łapczywie jak ptaki
przed pustynną burzą
burzą się ziarenka piasku na skórze
szmer dotyku pęknięty horyzont
prześwit
przedświt morze występuje z brzegów
unosi wydmy bioder
ławica palców i ogni świętojańskich
świetliki w dachach i niebach
Bach toccata pszczoły
zbierają czerwień z ust
krwinki kwitną karminowo
sok jeżyn spływa po palcach
na kamienie
skamieniałe ważki we włosach
coraz wyżej coraz płomienniej
miej mnie całą w sobie
ni mniej ni więcej
więcej więcej
czy widziałeś skrzydlaty kamień
wzlatujący w żar słońca
pod powiekami
przemienienie
mieni się oniemiały żar-
ptak palimy piołun jeżyny i miód
be reszty
do cna
cni się
zza lasu zza ramion
sowi krzyk nagi jak rzeka bezbrzeżna
na skrzyżowaniu dróg
bieguni w wiecznym biegu
biegnę
po bosych kamieniach
planety w krwiobiegu
szaleją
szaleju się najadłam
jak najada w topieli
kto pieli piołun i miód
słodszy niż krew
po nas
choćby las rzeka
gęste pożądanie puste lustro
stron tysiąc jeden
złaknionych słów opowieści
woda żywa w wyschniętej studni
prowadzącej do hotelowego pokoju
po drugiej stronie (wszechświata)
pijemy noc do dnia do dna
DNA
tęsknoty
kosmos
esemes od obłąkanego Boga
labirynt zbudowany z labiryntów
logarytm logarytmu
rytm u kresu
miłość - eksces
którego nie objaśni
nawet matematyka
temat tyka remat
szach mat pijemy
noc do dna świtu
świta rozwiązanie
nierozwiązywalnego
Beata Nicoś-Trenk © Jummanah

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
ciekawie o doznaniach :)My rating