Obrządek | version: 13.02.2015 00:32
To naprawdę dobry człowiek.
I taki szlachetny.
Wszyscy go lubiliśmy.
A dzisiaj można nawet powiedzieć
całkiem szczerze bez ryzyka:
„kochaliśmy go!”
I umarł sobie, biedak,
i w dole leży.
Nastała cisza,
A każdy, kto gapił się w ów dół,
w pełni zaznawał smutku
ze świeżo wypranym
i jakże teraz czystym sumieniem.
Ciekawe – spytał ktoś przerywając milczenie –
kto na kogo patrzy z góry?
To co – gdzie ta stypa, bo zgłodniałem –
zapytał ktoś inny.
I taki szlachetny.
Wszyscy go lubiliśmy.
A dzisiaj można nawet powiedzieć
całkiem szczerze bez ryzyka:
„kochaliśmy go!”
I umarł sobie, biedak,
i w dole leży.
Nastała cisza,
A każdy, kto gapił się w ów dół,
w pełni zaznawał smutku
ze świeżo wypranym
i jakże teraz czystym sumieniem.
Ciekawe – spytał ktoś przerywając milczenie –
kto na kogo patrzy z góry?
To co – gdzie ta stypa, bo zgłodniałem –
zapytał ktoś inny.
Poem versions
- 13.02.2015 00:38
- 13.02.2015 00:32

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating