............ | version: 4.01.2015 17:03

author: Marceli Frank
5.0/5 | 4


Dziś było pięknie w szafirowym
kolorze miałaś sukienkę
Twoje usta pokryła krwista szminka
Oczy ślącym księżycem w pełni
Dodają energii by wziąć cię za rękę
i do gwiazd pobiec sięgając niemożliwości
Gdy się kocha wszystko jest możliwe ....

Więc policzymy wszystkie galaktyki
Usiądziemy na gwieździe polarnej
trzymając się za dłonie będziemy szeptać
do siebie co raz głębiej równomiernie
Z czystością alpejskich strumieni
Szelestem liści na wietrze słowa
płynące z drżeniem naszych serc
Które pragną rozedrzeć naszą pierś

My jednolitością Mond Black
Tylko nie patrzymy z góry ...
Lecz ze wzrokiem głodnego dziecka
Tylko czego one szuka ?

Wciąż będę pukać do drzwi przeznaczenia
Patrząc przez judasz z nadzieją warszawskiego
powstańca na odbudowę Stolicy ...
W gruzie nienawiści braku tolerancji
leże i słyszę twój głos który oddala się ..
Pustka - cisza - krzyk! - nieład ..

Poem versions

 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
04.01.2015,  A.L.

My rating

My rating: