. | version: 12.04.2011 20:32
moje ciało pokrywają krople zimnego zwątpienia
spływające cichym strumieniem po lekkiej szyi
większe niż łzy wyciskające serce
rama oprawiająca bladą skórę eliminuje czarny płaszcz wspomnień
znów wpatrywałam się w lewy bok lasu
i niedostępne korony drzew
przejrzałam się w talfi atłasowego jeziora
bez skazy
dotykałam oczami ust wiatru
szukałam skarbu przepełnionego błękitem nieba
zabrano mi obraz prowadząc w bezpowrotną otchłań
wszystko zniknęło jak litery w słowach nigdy nie wypowiadanych
spływające cichym strumieniem po lekkiej szyi
większe niż łzy wyciskające serce
rama oprawiająca bladą skórę eliminuje czarny płaszcz wspomnień
znów wpatrywałam się w lewy bok lasu
i niedostępne korony drzew
przejrzałam się w talfi atłasowego jeziora
bez skazy
dotykałam oczami ust wiatru
szukałam skarbu przepełnionego błękitem nieba
zabrano mi obraz prowadząc w bezpowrotną otchłań
wszystko zniknęło jak litery w słowach nigdy nie wypowiadanych
Poem versions
- 31.12.2013 14:35
- 12.04.2011 20:32

My rating
Moja ocena
tylko ta bezpowrotna otchłań(bo widział kto powrotną?)
druga strofa miodzio
czysto zielona błękitna
sama sobie za osobny wiersz
My rating
Moja ocena
ja mam widok na prawy bok lasu :) ładne!