pantareje | version: 26.10.2022 14:04
/brulion/
wchodzę do wody już po raz drugi
wciąż takiej samej chociaż gro ludzi
twierdzi inaczej za filozofem
niech Grek sprzedaje swoją głupotę
tym co sadzają na wierzbie gruszki
u mnie niezmienne źródlane stróżki
i tu niepokój ma swój początek
że jak poprzednio napotkam problem
i cicha woda pozrywa brzegi
a ja przepadnę w morzu wśród śledzi
z rannym połowem wrócę do swoich
a gdy znów duma mnie ciut zaboli
ruszę jak wcześniej by empirycznie
dowieść swych racji nim trauma zniknie
wchodzę do wody już po raz drugi
wciąż takiej samej chociaż gro ludzi
twierdzi inaczej za filozofem
niech Grek sprzedaje swoją głupotę
tym co sadzają na wierzbie gruszki
u mnie niezmienne źródlane stróżki
i tu niepokój ma swój początek
że jak poprzednio napotkam problem
i cicha woda pozrywa brzegi
a ja przepadnę w morzu wśród śledzi
z rannym połowem wrócę do swoich
a gdy znów duma mnie ciut zaboli
ruszę jak wcześniej by empirycznie
dowieść swych racji nim trauma zniknie
Poem versions
- 27.10.2022 05:29
- 26.10.2022 14:04

@ befana_di_campi
W rzeczy samej. Dziękuję za uwagę. Oczywiście poprawiam :)Moja ocena
"Gros", nie "gro".A "stróżki" to są dozorczynie [dawne] miły Panie Autorze. Strużki natomiast / od strugi to spływająca ciecz...
:)
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating