. | version: 26.05.2015 21:41

author: Renata Cygan
5.0/5 | 1


Coraz śmielej oddzielnie, mniej pytań, brak spojrzeń,
żonglerka unikami, wymijanie w progu.
Czy wszystko w porządku? - Tak, czuję się dobrze.
By wzmóc pracę serca, dam ci napar z głogu.

Tak ładnie się rozkrzewił na trawniku modrzew,
jeszcze całkiem niedawno kruchutki i wątły...
Pamiętam, wbiłeś tyczkę, gdy chwiał się na boki.

Księżyc w nowiu, noc parna, róże, przypływ, odpływ
i ty w białej koszuli - jeszcze złotooki.
Pod powiekami tli się tamtych zdarzeń odprysk.

Teraz blaski zszarzały, mgłą zachodzi wieczór,
pod powieką zmęczenie; dobranoc śpij dobrze.
Sztywny pocałunek maciejkowych etiud.
Odpuść,
drzwi mi otwórz,
błogosław
i rozgrzesz.

RC 21.05.2015

Poem versions

 
COMMENTS


Moja ocena

by bohater liryczny nie był sam
My rating: