Traktat o klejeniu pierogów

5.0/5 | 9


Najpierw trzeba przygotować ciasto
(równocześnie gotują się ziemniaki na farsz).

Mąka, masło, gorąca woda.

Woda się zagotowała, więc pora pomieszać składniki
i nie dać myślom wybiegać od czajnika do elektrowni.
Zaatakowała nas wtedy chmura znad Czarnobyla,
pamiętam smak płynu lugola tak dobrze, jak komunikat
o katastrofie w Fukushimie i płytę z muzyką Chopina
„Solidarni z Japonią”.

Ziemniaki, cebula, ser biały, przyprawy.

Kto prosił „ruskie” - nikt - same przyszły.
Dawniej niebezpieczny żart powtarzany przy każdym
serwowaniu pierogów. Tato uwielbiał „ruskie”
lubił też uszka z grzybami i pierogi z mięsem,
jadł te swoje „trzy pierożki” z niesłabnącym apetytem.

Trzeba być uważnym wobec życia, być tu i teraz,
więc kleję te pierogi dokładnie, żeby później
się nie rozkleiły, bo będą z nich „kapcie”.
Ostatnio wyrzuciłam kapcie Taty, nie pasowały
na nikogo. Rozklejam się.

Tu i teraz są pierogi, pierogi dają chwilę szczęścia.



 
COMMENTS


My rating

My rating:  
12.04.2023,  Beata Kurek

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
06.01.2023,  Ula eM