,,Góra diamentów"
Nazwane Miłością szczęście nie było już Nadzieją
a schronieniem i naturalnością,
jak stoczony najpierw na dół kamień,
co okruch losu przyjmuje utratą swych cieni,
by u dołu złapany w ,,nieuniknione"
zmienić kierunek wbrew światu
i jeszcze ręką nadludzką niesiony wyżej
i wspólnie,
tracił kolejne zdziwienia,
na rzecz szczytu swej chwały,
co światłem i brylantem:
To dowód na życie w trudzie,
bez tego niczym a piachem
bez tego ciężarem tej góry..
Pozdrawiam Ekrzy:))
COMMENTS
ADD COMMENT
