Już wkrótce
Co dzień myśle, śmiertelnie
jak pomóc sobie i tobie
i czy pomóc moge, pośmiertnie?
Rozlałeś mnie, w oczach przekrwionych
w samotnym łóżku skostniałym.
Rozbiłam ciebie, w policzku dłonią sparzonym
w kości spękaniu.
Roztrzaskałeś mi, grunt pod stopami
w ofercie poniżenia przy kobiecie innej.
Rodrapałam ci rany, w sercu niegdyś początkiem naszym zrażonym
w ucieczce rozmowy z meżczyzną obcym.
Sztylet skręcileś mi pod lewym lukiem żebrowym
w splunięciu na mnie.
Aorte rozdarłam ci przy nadstrzale rozkurczu komory wiodącej
w "nienawidze" pchniętym wprost w oczy.
Przyzwyczailiśmy się.
Ja wydrapuję naskórek nadgarstów,
ty mierzysz pod żuchwą scyzorykiem.
Myślę... już wkrótce
poznamy się na nowo.
jak pomóc sobie i tobie
i czy pomóc moge, pośmiertnie?
Rozlałeś mnie, w oczach przekrwionych
w samotnym łóżku skostniałym.
Rozbiłam ciebie, w policzku dłonią sparzonym
w kości spękaniu.
Roztrzaskałeś mi, grunt pod stopami
w ofercie poniżenia przy kobiecie innej.
Rodrapałam ci rany, w sercu niegdyś początkiem naszym zrażonym
w ucieczce rozmowy z meżczyzną obcym.
Sztylet skręcileś mi pod lewym lukiem żebrowym
w splunięciu na mnie.
Aorte rozdarłam ci przy nadstrzale rozkurczu komory wiodącej
w "nienawidze" pchniętym wprost w oczy.
Przyzwyczailiśmy się.
Ja wydrapuję naskórek nadgarstów,
ty mierzysz pod żuchwą scyzorykiem.
Myślę... już wkrótce
poznamy się na nowo.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Mocny. Podoba mi się
atmosferta horroru tego dramatu. Trzyma w napięciu, trwa, zapowiada następny odcinek...Moja ocena
dobry wiersz......pozdrawiam .....
Jak można pisać tak dobitnie, tak prawdziwie, tak pod moją wrażliwość.... nie wiem, nie rozumiem..... ale cieszę się i chłonę łapczywie.brawo
Mistrzyni języka.