Październik

author:  Beata Rokicka
5.0/5 | 8


przyszedł
nieproszony niby-gość
chociaż znany
oczekiwany?
przez niektórych
spodziewany –
jak na złość.

I spojrzał
Pan na włościach
A w oczach miał
Chłód
Powiało. Skrył się
W zaroślach…

za dnia
chwytał złote promienie
rozsypując purpurę
po lasach i sadach
chodził krok w krok
za cieniem
niby-brat wrześniowego lata

nocą
szlochał w parkach i miastach
pukał cicho w sąsiadów szyby
nucił piosnkę niby własną
kołysankę na niby

Gdy odchodził
Wszyscy zrozumieli
Że Artystą był niepospolitym
Tyle złota i purpury nie widzieli…
Chyba od zeszłej
Jesieni?

01.10.2012



 
COMMENTS


Moja ocena

Oczekiwany, nieoczekiwany... Zawsze po zimie wchodzi lato...
My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
01.10.2012,  renee

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
01.10.2012,  bezecnik