Październik
przyszedł
nieproszony niby-gość
chociaż znany
oczekiwany?
przez niektórych
spodziewany –
jak na złość.
I spojrzał
Pan na włościach
A w oczach miał
Chłód
Powiało. Skrył się
W zaroślach…
za dnia
chwytał złote promienie
rozsypując purpurę
po lasach i sadach
chodził krok w krok
za cieniem
niby-brat wrześniowego lata
nocą
szlochał w parkach i miastach
pukał cicho w sąsiadów szyby
nucił piosnkę niby własną
kołysankę na niby
Gdy odchodził
Wszyscy zrozumieli
Że Artystą był niepospolitym
Tyle złota i purpury nie widzieli…
Chyba od zeszłej
Jesieni?
01.10.2012
nieproszony niby-gość
chociaż znany
oczekiwany?
przez niektórych
spodziewany –
jak na złość.
I spojrzał
Pan na włościach
A w oczach miał
Chłód
Powiało. Skrył się
W zaroślach…
za dnia
chwytał złote promienie
rozsypując purpurę
po lasach i sadach
chodził krok w krok
za cieniem
niby-brat wrześniowego lata
nocą
szlochał w parkach i miastach
pukał cicho w sąsiadów szyby
nucił piosnkę niby własną
kołysankę na niby
Gdy odchodził
Wszyscy zrozumieli
Że Artystą był niepospolitym
Tyle złota i purpury nie widzieli…
Chyba od zeszłej
Jesieni?
01.10.2012

Moja ocena
Oczekiwany, nieoczekiwany... Zawsze po zimie wchodzi lato...My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating