za ciasno
mieszkam w ciasnym mieście
chodzę ulicami w ciasnych jeansach
nie mam grosza bidula
w gardle Sahara do dna
pukam do drzwi szklanych
nikt nie poznaje ofiary
brak kasy bez wiary
w kościele parafialnym na dzwonnicy biją w dzwony
przedziera się cień postaci
z kosmosu zjawia się kumpel
ma parę złotych wydębił od ojca
starczy by potargało włosy
idziemy przed nieznanym
w dobrym stanie w kierunku
by spocząć w parku na murku
kiedyś chodziłem
w niebieskim mundurku
ciszę rozpruwa dziewucha
z dawnych lat świeżo po maturze
już się nie duszę będzie dobrze
chodzę ulicami w ciasnych jeansach
nie mam grosza bidula
w gardle Sahara do dna
pukam do drzwi szklanych
nikt nie poznaje ofiary
brak kasy bez wiary
w kościele parafialnym na dzwonnicy biją w dzwony
przedziera się cień postaci
z kosmosu zjawia się kumpel
ma parę złotych wydębił od ojca
starczy by potargało włosy
idziemy przed nieznanym
w dobrym stanie w kierunku
by spocząć w parku na murku
kiedyś chodziłem
w niebieskim mundurku
ciszę rozpruwa dziewucha
z dawnych lat świeżo po maturze
już się nie duszę będzie dobrze

My rating
My rating
My rating