banalnie | version: 30.07.2013 10:03

5.0/5 | 6


banalnie

czy tak banalnie się skończy
czy na nic więcej nas nie stać
ja w swojej szarej opończy
ty niepoważna burleska
skąpo odziana w mój dotyk

czy tak znieważnieć musiała
idea na całe wieki
tę walkę przegrać by miała
walkę z półcieniem kalekim
ta nasza miłość skarlała

za ścianą z ciszy nad grobem
za śmiechem szklanym i pustym
zabijasz mnie swoim chłodem
zaciskasz na szyi uchwyt
patrząc mi w twarz mimochodem

na jednej linie wisimy
na jednej strunie drżą serca
więc czasem sobie się śnimy
noc czarna grzechy uświęca
i wyjścia drzwiami bocznymi

niejasne słowa tłumaczeń
przed sobą światem i lustrem
choć złudnie serce kołacze
uczucia sromotnie puste
jak biały sufit bez znaczeń

wielokąt ja ty i oni
figura płaska lecz wklęsła
nie widać nic jak na dłoni
tę perspektywę zwycięstwa
przedwcześnie życie poroni

za wcześnie mówisz za późno
za późno nie dajesz szansy
sukienki zwisają luźno
w czeluściach obszernej szafy
niesłusznie znów nas poróżnią

czy tak banalnie nas nie ma
czy na nic więcej nas nie stać
ty skreślasz tak od niechcenia
ja poprzestaję na gestach
skąpo odziany w złudzenia

Poem versions

 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
29.07.2013,  A.L.

Moja ocena

Bardzo fajnie zrobiłeś to z niejako "dodatkowym wersem" w każdej zwrotce. To takie malutkie zamyślenie.
Pozdrawiam
My rating:  

My rating

My rating:  

:)

Choć smutny w treści,ale podoba się .Pozdrawiam

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
29.07.2013,  Malwina