cztery dni | version: 23.03.2021 13:48
cztery dni
(W. Bonowiczowi)
od nadziei poranka do zmęczenia wieczoru
oczekiwań i potrzeb wśród zatargów i sporów
pośród tego co drażni i rokuje złowieszczo
kiedy światło zanika i odchodzi w zaprzeszłość
od porannej depresji do wieczoru w zwątpieniu
kiedy cele majaczą lub chowają się w cieniu
gdy samotność przygniata swoim butem do ziemi
nie wiadomo jak duszę choć w połowie dotlenić
od zmęczenia po nocy do euforii wieczoru
gdy się myśli zmieniają i tabletki pospołu
bo jak pisarz napisał czując życia ukłucie
nie pieniądze lecz chemia daje szczęścia poczucie
od skowronków o świcie do wieczoru w radości
gdy już wszystko co przykre nie przenika do kości
coś się w końcu układa by nie myśleć o końcu
chce się życie pochłaniać sześć tygodni w miesiącu
PW
(W. Bonowiczowi)
od nadziei poranka do zmęczenia wieczoru
oczekiwań i potrzeb wśród zatargów i sporów
pośród tego co drażni i rokuje złowieszczo
kiedy światło zanika i odchodzi w zaprzeszłość
od porannej depresji do wieczoru w zwątpieniu
kiedy cele majaczą lub chowają się w cieniu
gdy samotność przygniata swoim butem do ziemi
nie wiadomo jak duszę choć w połowie dotlenić
od zmęczenia po nocy do euforii wieczoru
gdy się myśli zmieniają i tabletki pospołu
bo jak pisarz napisał czując życia ukłucie
nie pieniądze lecz chemia daje szczęścia poczucie
od skowronków o świcie do wieczoru w radości
gdy już wszystko co przykre nie przenika do kości
coś się w końcu układa by nie myśleć o końcu
chce się życie pochłaniać sześć tygodni w miesiącu
PW
Poem versions
- 3.04.2021 11:42
- 23.03.2021 13:48

My rating
My rating
My rating
My rating