Sykomora | version: 1.06.2017 09:28
Maj na halach wybucha niemrawo w wyłomach zdroje w szumach
miękka szadź, co świerki spowiła i osiadła na piargach
teraz gładzi w kadrach kontury w powietrzu nieprzejrzystym
dotykam obrysu obiektywnej szarości granitu
nie śmiem oddychać, gdy utrwalam widok
granie turni w szkicach bez granic, burą Giewontu tynkturę
i mój cień jak przykleja się do rozgrzanej belki, co pachnie terpentyną
Kładko nad potokiem, bądź moją matką!
w leśnej intymności, z kroplą żywicy wnikam w twoje słoje
dorastam
miękka szadź, co świerki spowiła i osiadła na piargach
teraz gładzi w kadrach kontury w powietrzu nieprzejrzystym
dotykam obrysu obiektywnej szarości granitu
nie śmiem oddychać, gdy utrwalam widok
granie turni w szkicach bez granic, burą Giewontu tynkturę
i mój cień jak przykleja się do rozgrzanej belki, co pachnie terpentyną
Kładko nad potokiem, bądź moją matką!
w leśnej intymności, z kroplą żywicy wnikam w twoje słoje
dorastam
Poem versions
- 1.06.2017 11:22
- 1.06.2017 09:28

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating