Znieczulanie
Żyje we mnie szare głośne morze,
szorstkie powietrze zebrane z niepełnych
oddechów, ogień – który nie sprawia już bólu,
bezdrzewne martwe polany i sucha ziemia
zapychająca żyły.
Modlę się o deszcz, resztki wolnego nieba i lód,
by pozwolił sercu bić po znieczuleniu.
Małe owady poruszają się w skórze tam
i z powrotem. Przywiązujemy się do siebie
organicznie. Zaglądanie pod skórę nadal onieśmiela
i trochę przeraża.
Kurczę się i wracam na swoje miejsce.
Strach przecież i tak ma co najmniej siedem żyć.
Nie można liczyć na wygraną.
szorstkie powietrze zebrane z niepełnych
oddechów, ogień – który nie sprawia już bólu,
bezdrzewne martwe polany i sucha ziemia
zapychająca żyły.
Modlę się o deszcz, resztki wolnego nieba i lód,
by pozwolił sercu bić po znieczuleniu.
Małe owady poruszają się w skórze tam
i z powrotem. Przywiązujemy się do siebie
organicznie. Zaglądanie pod skórę nadal onieśmiela
i trochę przeraża.
Kurczę się i wracam na swoje miejsce.
Strach przecież i tak ma co najmniej siedem żyć.
Nie można liczyć na wygraną.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
Czemu?Pozdrawiam:)
My rating