Ś | version: 3.06.2011 19:50
ulica była sceną z której zeszłam by stać się gapiem
w bramie jak w wielkiej powiece co na mnie otworzyła
u góry wisiał szyld ' tu odkładają
sny których nie pamięta się rano '
a ja patrzyłam okiem widzącym po raz pierwszy
miasto nie chodzi boso po betonowej murawie
nie zna kamieni rzuconych pod stopy
i jak się krwawi przetartą skórą
gdy krok się wyśliźnie z równowagi ciała
miasto jest twarde nie zmienia już nawet scenerii
może tylko twarze stroi groźne miny przede mną
dziewczynka o wesołym głosie dokończyła rolę
a duch tej radości ulotnił się z wewnątrz
i wskazał mi miejsce złożonych rekwizytów
przyłóż do ucha
tu wyszeptuje się ze zgiełku monodram
w bramie jak w wielkiej powiece co na mnie otworzyła
u góry wisiał szyld ' tu odkładają
sny których nie pamięta się rano '
a ja patrzyłam okiem widzącym po raz pierwszy
miasto nie chodzi boso po betonowej murawie
nie zna kamieni rzuconych pod stopy
i jak się krwawi przetartą skórą
gdy krok się wyśliźnie z równowagi ciała
miasto jest twarde nie zmienia już nawet scenerii
może tylko twarze stroi groźne miny przede mną
dziewczynka o wesołym głosie dokończyła rolę
a duch tej radości ulotnił się z wewnątrz
i wskazał mi miejsce złożonych rekwizytów
przyłóż do ucha
tu wyszeptuje się ze zgiełku monodram
Poem versions
- 5.07.2016 13:20
- 3.06.2011 19:50

Moja ocena
szyld skądś mi znany...nie da się tam wrócić...
pierwsza strofa genialna
druga i trzecia w duchu pielgrzymująco
kaznodziejsko ewangelicznych skojarzeń
skrwawione stopy wymowne spójniki ;)
dwa finalne świetnie domykają całość
monodramem na scenie
[oklaski]
bis!
My rating