Rysy | version: 17.10.2015 22:07
Piękna, mroźna i wyniosła,
niezdobyta góra.
Wszelkie szczyty już przerosła,
głowę nosi w chmurach.
Kto spostrzeże ją z daleka,
szaleje z miłości,
odurzony, nie chcąc czekać,
mknie w fatalny pościg.
I niejeden śmiałek zginie
w jej przepastnych sidłach,
w lodowatej drwin lawinie
złamie sobie skrzydła.
Wreszcie ujrzy, leżąc na dnie,
że jej ostre granie
zdobią liczne i szkaradne
rysy i spękania.
Ale będzie już za późno,
umrze wśród kamieni,
kiedy serce ssane próżnią
w granit się zamieni.
niezdobyta góra.
Wszelkie szczyty już przerosła,
głowę nosi w chmurach.
Kto spostrzeże ją z daleka,
szaleje z miłości,
odurzony, nie chcąc czekać,
mknie w fatalny pościg.
I niejeden śmiałek zginie
w jej przepastnych sidłach,
w lodowatej drwin lawinie
złamie sobie skrzydła.
Wreszcie ujrzy, leżąc na dnie,
że jej ostre granie
zdobią liczne i szkaradne
rysy i spękania.
Ale będzie już za późno,
umrze wśród kamieni,
kiedy serce ssane próżnią
w granit się zamieni.
Poem versions
- 18.10.2015 01:12
- 17.10.2015 22:07

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating