pod dębami mamre

author:  Michał Makowski
5.0/5 | 2


pod dębami leżę w marzenia senne przybrany
szeleszczą na wietrze niezdecydowania
usta spierzchnięte oczy rozedrgane

przyszedł bóg – niech mu ziemia
śle pocałunki do stóp –

było ich trzech
wyciągnął rękę z jabłkiem
wziąłem od ręki

pisał bóg swe mowy
na wietrze we trzech

coś o życiu
- jabłkiem zagryzam ziewnięcia

podobno zrodzę się na nowo
do udręki jak Adam do życia

umieram z nudów –
senność mnie łapami obłapia –

pod dębami mamre
mamrotam coś bez sensu

suszę zęby do słońca
niczym koszule

bóg patrzy – niby tomasz nie dowierza
- strojone zdziwienie

boże jakże mi obrzydłeś
mam już zgagę od twych demagogii

boże bezręki bez pióra
w trzech jednaki

proszę idź już sobie
szukać innego Abrę Hama

bo ten którego spotkałeś
od dawna
żyje już na własną rękę



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

Moja ocena

boska demagogia - bezecnie bezcenne!
My rating:  
30.04.2011,  LilaNocna