bezszelestni
znajomi skurczyli się
do rozmiarów urny
obracam w palcach
ich czarno-białe głowy
na przekór wskazówkom zegara
choć wiem że i tak wypłowieją
ze skórzanych albumów
dziś stałam się śmiertelna
lecz nadal śmiertelnie niepoważnie
podchodzę do życia
spocona ze strachu
mrużę oczy
nad datą własnych urodzin
oddycham powietrzem z fotografii
(wiersz z tomiku: "Wiersze jadalne i trujące", wydawnictwo Miniatura"
do rozmiarów urny
obracam w palcach
ich czarno-białe głowy
na przekór wskazówkom zegara
choć wiem że i tak wypłowieją
ze skórzanych albumów
dziś stałam się śmiertelna
lecz nadal śmiertelnie niepoważnie
podchodzę do życia
spocona ze strachu
mrużę oczy
nad datą własnych urodzin
oddycham powietrzem z fotografii
(wiersz z tomiku: "Wiersze jadalne i trujące", wydawnictwo Miniatura"

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating