ŚWIĄD
przykryty szczelnie kołdrą
patrzę na ciebie pchło
moja nieunikniona duszo
odwołująca się do prześcieradła
twoje warkocze tkanino
zastępują dziewczęce ciało
stajesz się moją tkanką
ma skóra się ściera o ciebie
O, święta pchło w ciemności
posilasz się tajemnicą
spijasz krew z mojego języka
gdy miażdżę cię nie znikasz
w zastępstwie tkliwej kochanki
w ciemności kusisz ciepłem
a gdy cię objąć ramieniem
kłujesz rozkosznie
zostaje po tobie swędzenie
uprzykrzonego życia
patrzę na ciebie pchło
moja nieunikniona duszo
odwołująca się do prześcieradła
twoje warkocze tkanino
zastępują dziewczęce ciało
stajesz się moją tkanką
ma skóra się ściera o ciebie
O, święta pchło w ciemności
posilasz się tajemnicą
spijasz krew z mojego języka
gdy miażdżę cię nie znikasz
w zastępstwie tkliwej kochanki
w ciemności kusisz ciepłem
a gdy cię objąć ramieniem
kłujesz rozkosznie
zostaje po tobie swędzenie
uprzykrzonego życia

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating