Meduza
Meduza
Nie mogę spojrzeć prosto w twoje oczy
Są tak piękne
Włosy ukrywasz pod chustą
Ja jednak poznałem twoją tajemnicę
Serce masz zimne jak kamień
Wszystkich zamieniasz w posągi
To spojrzenie zabija
Jakże piękną masz twarz
Z trudem w dłoni ważę miecz
Muszę odciąć nim głowę
Teraz wiem zamiast włosów spoczywają na niej węże
Spojrzeć na ciebie mogę tylko za pomocą lustra
Wołasz moje imię
Słodki posiadasz głos
Pieści on moje głupie serce
Drażni męskość
Piękne oczy są jednak zasnute jadem
Pragniesz zmienić mnie w jeszcze jeden posąg
Cały ogród jest pełen postaci zastygłych z przerażeniem na ustach
Ściskam miecz
To ostatnie twoje chwile
Władysław Andrzej Bobrzycki
Nie mogę spojrzeć prosto w twoje oczy
Są tak piękne
Włosy ukrywasz pod chustą
Ja jednak poznałem twoją tajemnicę
Serce masz zimne jak kamień
Wszystkich zamieniasz w posągi
To spojrzenie zabija
Jakże piękną masz twarz
Z trudem w dłoni ważę miecz
Muszę odciąć nim głowę
Teraz wiem zamiast włosów spoczywają na niej węże
Spojrzeć na ciebie mogę tylko za pomocą lustra
Wołasz moje imię
Słodki posiadasz głos
Pieści on moje głupie serce
Drażni męskość
Piękne oczy są jednak zasnute jadem
Pragniesz zmienić mnie w jeszcze jeden posąg
Cały ogród jest pełen postaci zastygłych z przerażeniem na ustach
Ściskam miecz
To ostatnie twoje chwile
Władysław Andrzej Bobrzycki

My rating
My rating
My rating
My rating