moje miasto
Moje miasto
Kraków
Kiedyś miasto królów
Teraz miasto żulów
i studentów
i japiszonów
Na co dzień centrum
kultury, sztuki, cyganerii
Weekendową nocą pokazuje
prawdziwą twarz
Twarz zarośniętego menela
śmierdzącego wódą i wymiocinami
I nawet kiedy wracam pijany do domu
To zbyt trzeźwy jestem
żeby na to patrzeć.
Kraków
Kiedyś miasto królów
Teraz miasto żulów
i studentów
i japiszonów
Na co dzień centrum
kultury, sztuki, cyganerii
Weekendową nocą pokazuje
prawdziwą twarz
Twarz zarośniętego menela
śmierdzącego wódą i wymiocinami
I nawet kiedy wracam pijany do domu
To zbyt trzeźwy jestem
żeby na to patrzeć.

My rating
Nie chce widzieć ani żuli, a ni tym bardziej cudzych wymiocin.. a jednak widzę, ba zdarzyło mi się w coś takiego wejść przypadkiem. Sztukę tez da się zauważyć.. ale kiedyś przyjdzie czas, że poziom wymiocin uniemożliwi podziwianie sztuki, a Kraków stanie się stolicą "przetwórstwa wtórnego". Zgadzam się z Panem!.
:)@Ewa Katarzyna
od autora!Czasem wiersz musi uderzyć mocno, bez silenia się na zawoalowanie treści, czy innych drugich, lub trzecich den. Takie są moje odczucia przynajmniej. I taki był cel.
od peela!
czasem widzi się to czego wcale nie chciałoby się zobaczyć, proponuję przejść się w weekend ulicą Szewską w okolicach 1:00-2:00 ;)
.
Do peela!żulów, japiszonów i studentów w Krakowie nigdy nie brakowało
królów niby nie ma dziś, ale czy naprawdę nie ma?
no a widzi się niestety zwykle to, co się chce zobaczyć
dlatego, jeśli peel cierpi, niech looknie pod skrzydła gołębiom?
Do autora!
Za bardzo ten wiersz prostą prawdą po gołych oczach. Wiersz powinien być, troszkę jak reklama, mieć zawoalowane, tajemnicze miejsca, zapraszać do szukania głębi, drugiego, trzeciego (itd.) dna.
Nie wiem, czy jasno się wyrażam, duszno jest, przedburzowo i trudno mi zebrać myśli :)
My rating
My rating
My rating
My rating
.
straszne,że ta myśl powraca do mnie niczym bumerang