Taniec szamana

auteur:  bronek z obidzy
5.0/5 | 7


Wczoraj na widok złych języków, sami zgubili w ustach własne,
a on jak szaman śmiał się tylko puszczając w niebo dymne znaki.
Zaklinał deszcz, kładł własne chmury, a w nich rój sępów wygłodniałych
czekał padliny nad doliną, z której języki chichotały.

Dziś stoją prawie wypaleni nad wielką wodą bez niczego,
choć tli się jeszcze nić nadziei, jak ten zwodzony most daleko.
Zbudują nowy ponad rzeką, spleciony szybko z własnych dłoni,
noga za nogą, ręka w rękę, strzepując popiół przejdą po nim.
Pożyczą tratwy z mocnych ramion, podane z dobrej strony brzegu
szerokim gestem pożegnania, odpłyną z echem gór ich śpiewu.

Rozstąp się ziemio, pozwól znaleźć azyl, aż wszystko się dopali,
ogień pokruszy ząb o fale, ognisty język ostrze stali.
Odsuń się wodo na dwie strony, nie pozwól moknąć bosym stopom
następnie wróć i groźny płomień, pochłoń jak lądy wielki potop.
W głąb oceanów w środek ziemi, zatrzasnąć z tyłu gwiezdne wrota,
przeczekać, kiedy wiatr się zmieni, rozgoni dym spalonych osad.

Czy uda im się kiedyś jeszcze, wrócić gdzie ziemia popękana,
zaczarowanych czeka deszczy, zaklętych wczoraj przez szamana.



 
commentaires


mes votes

mes votes:  

Moja ocena

Powtarzam jeszcze raz - czysta magia :)
mes votes:  
10.04.2011,  pezinka

My rating

Ekstra
mes votes:  
10.03.2011,  jadolina

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  
09.03.2011,  frymusna

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  
08.03.2011,  renee