Z punktu widzenia Syzyfa

auteur:  Tomasz Nowacki
5.0/5 | 11


Pomalutku,
po cichutku,
za karę,
stromym zboczem
kulę toczę
lat parę.

Ciąży kula,
cierpię w bólach
grzesznika.
Choć się sprężam
z rąk się ciężar
wymyka.

Cisza głucha,
kto wysłucha
mnie wreszcie?
Wszak z mozołem
śmierć zamknąłem
w areszcie!

Lecz bogowie
mając w głowie
plan mroczny
rzekli, że ów
czyn wśród grzechów
poboczny.

Śmierć się śmieje,
że nadzieję
mam jeszcze.
Mój czas stanął
i w nieznaną
wsiąkł przestrzeń.

Mogłem sobie
leżeć w grobie,
cholera.
Co za drwina
wciąż zaczynać
od zera.



 
commentaires


mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  
29.08.2018,  A.L.

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  
28.08.2018,  pola

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  
28.08.2018,  Lillith

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  
28.08.2018,  Ula eM