Jakby nigdy nic

auteur:  bronek z obidzy
5.0/5 | 4


Hej! Wy dzieci, których nigdy prawdziwie nie było.
Kępy traw zamiecione głodną zimą pod Skalskim.
Rozłupane pnie jodeł łańcuchową siekierą.
Posprzątane, wymiecione, spróchniałe, bezpańskie.

Dzieci, których nikt nie przewidział i nie przesłuchał.
Ognistordzawa jesień buczyny pod Wisielcem.
Czyściec nieba poderżnięty od ucha do ucha.
Przeoczone, przekładane na jutro, na potem.

Ech, sieroty wykrochmalone jak prześcieradła.
Poszwy, które się same nicią ze snu zaszyły.
Celulozowy świat odejdzie nocą na bagna,
a wieś zaśnie, jakby nigdy niczego nie było.

Poem versions


 
commentaires


mes votes

mes votes:  
27.05.2015,  Arkadio

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes: