Królowa śniegu
Uczyłaś mnie cierpliwości.
Nigdy do końca nie byłem
bałwanem.
Zostawiłaś ten niedosyt
w przerwanym pocałunku,
niedopitej lampce wina,
pół godziny za wcześnie
zakładałaś szlafrok.
Drażniąc zmysły
wszystkimi odcieniami strachu
snułaś się
dymem z papierosa
od okna do drzwi.
Naiwnie
wierzyłem
w efekt cieplarniany.
Została hipotermia.
W pierwszym dniu wiosny
na wpół przemarznięta
spytałaś
czy już..
Tak,
odłamek lustra
wypadł mi z oka.
Nigdy do końca nie byłem
bałwanem.
Zostawiłaś ten niedosyt
w przerwanym pocałunku,
niedopitej lampce wina,
pół godziny za wcześnie
zakładałaś szlafrok.
Drażniąc zmysły
wszystkimi odcieniami strachu
snułaś się
dymem z papierosa
od okna do drzwi.
Naiwnie
wierzyłem
w efekt cieplarniany.
Została hipotermia.
W pierwszym dniu wiosny
na wpół przemarznięta
spytałaś
czy już..
Tak,
odłamek lustra
wypadł mi z oka.

mes votes
mes votes
mes votes
Dziękuję
wszystkim za ciepłe słowa o wierszu :))))mes votes
...
brawomes votes
mes votes
Moja ocena
A to pychota Jakubie.mes votes
mes votes
mes votes
@
no niesamowite ile tresci w tym........pół godziny za wcześniezakładałaś szlafrok.
mes votes
mes votes
mes votes
mes votes
mes votes
mes votes