świstaki

auteur:  bronek z obidzy
5.0/5 | 11


coś się tej nocy śmiało u cyganów nie była to sowa
ani żadne zwierzę śmiało się śmiało i nagle przestało
a srebrna złotówka toczyła się niebem

szeleściło jeszcze coś po tym w dolinie jakby kulki rtęci
zaczęły się zbierać albo ktoś owijał cukierki w papiery
na koniec już tylko kundel długo szczekał

pod górą zyndrama przekwitały sady dunajec się lenił
srebrem ze złotego a pomiędzy tymi trzema sreberkami
znów się jakiś cygan powiesił dla żartu

Poem versions


 
commentaires


mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  
19.02.2013,  Sven

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes: