Lawina

auteur:  bronek z obidzy
5.0/5 | 8


Zrobiło się ciemno a do tego zimno,
lecz wszystko ucichło i nic się nie trzęsie,
gdyby tak ktoś jeszcze lodową pierzynę,
zamienił na ciepłą, z puchu białych gęsi.

Powoli, powoli zsuwamy się w ziemię,
nie chuchaj w tę stronę, tędy nie ma wyjścia,
i nie gryź już więcej, twardych jak kamienie,
zlepionych bałwanków, oddychaj, oddychaj.

Czuję, że nad nami usiadł właśnie anioł,
ocalałym skrzydłem odgania śnieżynki,
uniósł w górę głowę, klęknął na kolanach,
czy słyszysz jak woła, czy nic już nie słyszysz.

Coś zsuwa się z grani i szybko przybliża,
anioł głośniej krzyczy, aż góry się trzęsą,
możesz nie oddychać, znów została cisza,
nad nową pierzyną
i puch z białych gęsi.



 
commentaires


mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  
23.01.2013,  kate

mes votes

mes votes:  

mes votes

mes votes:  
23.01.2013,  batuda

mes votes

mes votes:  
23.01.2013,  adam rem

mes votes

mes votes:  
23.01.2013,  frymusna