I TY KIEDYŚ…
I TY KIEDYŚ…
Drżą powieki, brwi się unoszą
górnolotnym marzeniem
gdy wzrok tęskny podąża
poza nieba błękit
poza drzew zieleń
na osobliwe tête-à-tête
z cudownością wszechświata
dojrzewających gwiazd
Gdzieś, gdzie czas traci moc
w cyklu firmamentu ciągłych wernisaży
obrazów bez ram
skąd słychać nawoływanie
i ty kiedyś…
uciekniesz z pól bitew
i powrócisz tam
gdzie wiecznie będziesz pisał
ulubione liryki
o niekończących się świtach
Bez łez w oczach
i filozoficznych pytań
o sens życia
lecz jeszcze nie czas
⊰Ҝღ$⊱………………………………………………… Verano - 23 kwietnia '25
Drżą powieki, brwi się unoszą
górnolotnym marzeniem
gdy wzrok tęskny podąża
poza nieba błękit
poza drzew zieleń
na osobliwe tête-à-tête
z cudownością wszechświata
dojrzewających gwiazd
Gdzieś, gdzie czas traci moc
w cyklu firmamentu ciągłych wernisaży
obrazów bez ram
skąd słychać nawoływanie
i ty kiedyś…
uciekniesz z pól bitew
i powrócisz tam
gdzie wiecznie będziesz pisał
ulubione liryki
o niekończących się świtach
Bez łez w oczach
i filozoficznych pytań
o sens życia
lecz jeszcze nie czas
⊰Ҝღ$⊱………………………………………………… Verano - 23 kwietnia '25

mes votes
mes votes