(IPOGS, Freestyle) wiejski dadaista
Wypalone drzewa i pola,
wyrobione standarty,
nie ma słowa, choć jest mowa,
ludzkość kraży do koła, umiera,
machiny potworne, zamiast pługu i konia,
ludzie potwory, zamiast Brata i Siostry,
urobione rzeki, wykarczowane lasy,
takie dzikie nastały czasy,
że zmieniamy piękne w cywilizowane,
i co z tego, że bogate, tak materialnie,
gdy prawdziwe bogadzctwo, zakopane, głęboko,
nie sięgniesz już po nie, co dobre to za nami,
zostało tylko marne ruszanie gębami,
i trochę bardziej szlachetnie milczenie,
lecz nikt nie milczy, lecz krzyczy jak dzicy:
"Ja chcę" i "Ja rzadam!"
nic nie daje tylko bierze, miastowi i wieśniacy,
takie czasy,
wieś to wieś zmienia się, ale miasto już upadło,
a raczej z ruin się nie podniosło, nowy kamień to zamało.
wyrobione standarty,
nie ma słowa, choć jest mowa,
ludzkość kraży do koła, umiera,
machiny potworne, zamiast pługu i konia,
ludzie potwory, zamiast Brata i Siostry,
urobione rzeki, wykarczowane lasy,
takie dzikie nastały czasy,
że zmieniamy piękne w cywilizowane,
i co z tego, że bogate, tak materialnie,
gdy prawdziwe bogadzctwo, zakopane, głęboko,
nie sięgniesz już po nie, co dobre to za nami,
zostało tylko marne ruszanie gębami,
i trochę bardziej szlachetnie milczenie,
lecz nikt nie milczy, lecz krzyczy jak dzicy:
"Ja chcę" i "Ja rzadam!"
nic nie daje tylko bierze, miastowi i wieśniacy,
takie czasy,
wieś to wieś zmienia się, ale miasto już upadło,
a raczej z ruin się nie podniosło, nowy kamień to zamało.
COMMENTS
ADD COMMENT
