Samotna Wigilia

author:  Urszula Bremer
5.0/5 | 8


Wiersz ten dedykuję mojemu tacie


Jak wyruszyć w podróż, gdy nogi szybsze
od reszty ciała nie trzymają pionu.
Na ulicy pojedyńcze samochody kręcą piruety
- marznący deszcz zamienił wszystko w szklaną taflę.
Nieliczni, w zwolnionym tempie przemykają
do domów - dzisiaj Wigilia.
Zza ścian dochodzi odgłos kolęd, w oknach
pobłyskują choinki odświętnie przybrane.

Garnitur ze śnieżnobiałą koszulą
oczekiwał na wieszaku - Bożenarodzeniowego
świętowania wraz z całą rodziną.
Żona pojechała wcześniej.
Miał dojechać. Poprosił sąsiadkę,
by przekazała żonie , że nie przyjedzie,
Niech ona wraca . Szybko.

Autobusy odwołane a ból głowy wzmaga się.
Ręka coraz to cięższa - dziwnie słabnie
i jakby powietrza wciąż brakowało.
To nic - to wszystko ta pogoda.
Otworzył poezje wybrane Leśmiana
tak lubił Jego czytać...
znalazł wsuwkę do włosów i spiął
nią stronę - znalezionym długopisem
zakreślił fragment.....

"...OJ ! ze czterech świata stron
Przyszedł do mnie zimny zgon
I uwiędnie niby kwiat
Marzeń moich cały świat !

OJ ! ponieście trupa w las
I postawcie na nim głaz
I postawcie na nim głaz
I zapłaczcie wszyscy wraz !

I wyryjcie napis tam
u zamkniętych śmierci bram
że w tym grobie śpiący cień
Był motylem kilka mgnień.

Spinaczem do papieru zaznaczył drugą
kartkę z zakreślonym
przez siebie tekstem....

"...Dwojgu zmarłym w cmentarza zakątku
Dawna miłość śni się od początku.
I westchnęli i po małej chwili
Wspomnieniami ust się połączyli..."

Zostawił książkę otwartą. Ból głowy
stawał się nieznośny a powietrza
w płucach ubywało. Sięgnął po znajomy
zastrzyk - odłamał szklaną szyjkę
i wypił zawartość.

Nagły ucisk w piersiach powalił go
z nóg , przewracając na kanapę.
Ścisnął w dłoni szklaną ampułkę,
z oczu popłynęły łzy. Jeszcze usłyszał
płynącą z radia kolędę ...Cicha noc...
Wszystkie obrazy z wolna
zatrzymywały się...

Ostatnie spojrzenie zatrzymało się
na portrecie rodzinnym
- Jego z żoną i dwiema
ukochanymi córeczkami.

Zobaczył zięcia.
Ubranego w odświętny garnitur
z wyciągniętą dłonią.
Przyszedł ... STAMTĄD - po niego
- usłyszał ostatnie słowa
- chodź tato idziemy
- już czas...
......... .



czarnulka1953
25. 02. 2012.

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
25.02.2012,  Renata Cygan

opowieść wigilijna

wszystko znam, wszystko poznałam, te strefy
uwierz mi
wszystko to przeżyłam
pięknie piszesz
jeśli masz ochotę pogadać to napisz
bardzo tobie współczuję
sobie też
czekam
25.02.2012,  omnis

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: