Nie budź serce...
Nie budź tęsknoty serce moje,
nie budź,niech ona jeszcze śpi.
Obudzona,wyznaje pragnienia swoje
a mnie później,długo nie schną łzy.
Dzień za dniem,los układa życie mi,
nie pyta jak,źle czy dobrze...
a ja się staram ze wszystkich sił
z uśmiechem do wieczora dotrzeć.
W krótkich chwilach,co mam dla siebie
nie starcza czasu na sentyment,
zwracam się wtedy do ciebie
byś przywołało przeżycia miłe.
W nocy,wtulona twarzą w poduszkę
czekam na twe wspomnienia...
ale już nie wiem co opowiadasz...
zasypiam bezwiednie ze zmęczenia.
Upływa tak czas zamazując marzenia,
nie ma na nic czasu"ochota",
i wdziera się w wakat chwili
z natrętnymi myślami...tęsknota.
Więc gdy zasypia na jakiś czas,
cichutkie wydaję westchnienie,
wtedy ty serce,dla mnie szukasz
środka na smutku ukojenie.
nie budź,niech ona jeszcze śpi.
Obudzona,wyznaje pragnienia swoje
a mnie później,długo nie schną łzy.
Dzień za dniem,los układa życie mi,
nie pyta jak,źle czy dobrze...
a ja się staram ze wszystkich sił
z uśmiechem do wieczora dotrzeć.
W krótkich chwilach,co mam dla siebie
nie starcza czasu na sentyment,
zwracam się wtedy do ciebie
byś przywołało przeżycia miłe.
W nocy,wtulona twarzą w poduszkę
czekam na twe wspomnienia...
ale już nie wiem co opowiadasz...
zasypiam bezwiednie ze zmęczenia.
Upływa tak czas zamazując marzenia,
nie ma na nic czasu"ochota",
i wdziera się w wakat chwili
z natrętnymi myślami...tęsknota.
Więc gdy zasypia na jakiś czas,
cichutkie wydaję westchnienie,
wtedy ty serce,dla mnie szukasz
środka na smutku ukojenie.

My rating
My rating
My rating
My rating
ładny spokojny tekst
pozdrawiamMy rating
My rating