wyprawa po złote runo

5.0/5 | 6


dziw snów otwiera się zawsze lekko bez skrzypu
jakby od tchnienia oddechu i płynie nim spokojnie przed siebie
strzeliste kalamie drżą w podmuchach wiatru
znowu kwitną w gajach pomarańcze
przeciąg wspomnień zatrzaskuje drzwi
lecz tak jak w kraju plączę się po Karaibach z pudełkiem zapałek
to rześkie wiosenne powietrze śpiew ptaków samotność
sprawia iż wędruję falującymi zielenią
nadwiślańskimi wałami - jak co dzień idę zagłębić się w krakowskich arteriach
jak co dzień idę zatopić w nich swój niepokój
to przeszłość
dzisiaj wędruję skąpaną w mazucie kreteńską plażą
wyciszonym umysłem głaszczę ośnieżone szczyty Lefki Ori
obszczypując listki oliwne zachodzę do Jamy Michalika
i z Bogusiem Generałem przepijam poranny kieliszek rumu
liliputem
słuchając jego szemrania jestem gdzie indziej
tak - to tutaj - kołyszę się w marlejowskich pulsacjach
z sercem otwartym ku niebu - wędruję wśród kolorowych cieni przeszłości
tańczę



 
COMMENTS


@Waldemar Kostrzębski

przenikanie się wspomnień z rzeczywistością na bazie podobnych odczuć - spacer - rześkie powietrze

Moja ocena

Lubię czytać takie historie. Zgrabnie i ciekawie opowiadasz Robercie. Historia lekko poplątana (senna mara?) z wyczuwalną melancholią i nostalgią za tym co minęło.
My rating:  

z sercem otwartym ku niebu ...

poniosło pióro,, wędruję wśród kolorowych cieni przeszłości
tańczę'' pozdrawiam serdecznie.

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
06.02.2012,  Marek Kular

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
06.02.2012,  renee