Podniebne wojaże
Szyte wiatrem
kreacje wieczorowych łask
na czele z bezczelnością
maszerują alejami
Wieku łatwej miłości
i samorealizacji poznania
Wszechświata
późną porą zaniedbania
W szpilkach
i na głowach żakardy
wciągane w płuca
jedynym Tacytem
znanym duszy rozpoznanej
antykoncepcją
wiary w siebie
Dajmy im flagę
bo dzień narodowy
ale w pamięci
niech pozostanie
akord durowy
ku czci poległych
ku czci Matki
i wersu niedokończonego
W nagłych przypadkach
to on cudze krwiobiegi
spokrewnia
i cudze ożywia wargi
Niech niesie się wieść,
że jeśli Polsce wkładasz
między dłonie koronę,
to wszystkie kraje ulubione
w parenetycznym rowie
umierają wspomnieniem
młode panny
rzucona na zdrowie
szlachetne,
ten tylko się dowie,
kto kocha
podniebne ojczyźniane
podboje i wojaże
w Głagolicach
już zapisane obrazy
malarzy wielu,
co piórem i pędzlem
z duszą na ramieniu
opowiedziały powieść
potomnym
ku czci Historii
poległym w jej mieniu.
Adwersarzy
kochających biel i czerwień
w momencie wojny
o skrzywdzone powietrze
ku grawitacji
wolności
na dłoniach mając
Kochanowskiego i Fredrę
Skrzywdziłem jedynie
bogów Pustelnię
odkopałem Rawennę
kreacje wieczorowych łask
na czele z bezczelnością
maszerują alejami
Wieku łatwej miłości
i samorealizacji poznania
Wszechświata
późną porą zaniedbania
W szpilkach
i na głowach żakardy
wciągane w płuca
jedynym Tacytem
znanym duszy rozpoznanej
antykoncepcją
wiary w siebie
Dajmy im flagę
bo dzień narodowy
ale w pamięci
niech pozostanie
akord durowy
ku czci poległych
ku czci Matki
i wersu niedokończonego
W nagłych przypadkach
to on cudze krwiobiegi
spokrewnia
i cudze ożywia wargi
Niech niesie się wieść,
że jeśli Polsce wkładasz
między dłonie koronę,
to wszystkie kraje ulubione
w parenetycznym rowie
umierają wspomnieniem
młode panny
rzucona na zdrowie
szlachetne,
ten tylko się dowie,
kto kocha
podniebne ojczyźniane
podboje i wojaże
w Głagolicach
już zapisane obrazy
malarzy wielu,
co piórem i pędzlem
z duszą na ramieniu
opowiedziały powieść
potomnym
ku czci Historii
poległym w jej mieniu.
Adwersarzy
kochających biel i czerwień
w momencie wojny
o skrzywdzone powietrze
ku grawitacji
wolności
na dłoniach mając
Kochanowskiego i Fredrę
Skrzywdziłem jedynie
bogów Pustelnię
odkopałem Rawennę

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating