Wiersz Paschalny
Woda z boku Twego mnie
Napoiła
Spojrzenie Twoje mnie
Przygarnęło
Słowo Twoje wieczne mnie
Nie oszuka
Uratowany aż i jedynie tym, bezwzględną otarcia Ci twarzy możliwością
Jesteś pochodnią dla nóg moich
Bo Twoje niegotowe
Buduję dom, w którym
Umiejscowienie Prawdy
Zdziera czystą godność
Żądlą Cię me Chwile - Momenty
Ale
Nie padła ma litera
Nie wybrzmiała głoska cierpienia
Nie mogłem się nie zgodzić
Z Piotrem i po trzykroć
Uderzyła ma łza o bruk
Otworzyłeś Niebo
Umówiony z wiecznością
Już wiem
Napoiła
Spojrzenie Twoje mnie
Przygarnęło
Słowo Twoje wieczne mnie
Nie oszuka
Uratowany aż i jedynie tym, bezwzględną otarcia Ci twarzy możliwością
Jesteś pochodnią dla nóg moich
Bo Twoje niegotowe
Buduję dom, w którym
Umiejscowienie Prawdy
Zdziera czystą godność
Żądlą Cię me Chwile - Momenty
Ale
Nie padła ma litera
Nie wybrzmiała głoska cierpienia
Nie mogłem się nie zgodzić
Z Piotrem i po trzykroć
Uderzyła ma łza o bruk
Otworzyłeś Niebo
Umówiony z wiecznością
Już wiem

My rating
My rating
My rating
My rating