PORA PRZYPŁYWU
PORA PRZYPŁYWU
Z drugiego brzegu myśli
choć bardziej z serca głębi
nad planetę pogrążoną w ciszy
nadchodzi pora
przypływu płochej poezji
w czystej formie
filozoficznej
o której przez sen nawet
nie przestaję myśleć
Wybieram się z duchem jej
na owocobranie
niczym niewinne
nieintymne obcowanie
gdzie nieustanna słodycz
miłości
i jej tajemne białe plamy
które nie trudno ująć w wierszu
nawet białym
Bo u zarania lśnień nocy
istotą wyobraźni tkliwej
nie iluś tam zmysłów
słowa brzmią ciszej
choć przenikliwie
przejrzyściej
niż cień
śpiący
⊰Ҝற$⊱……………………………………………… Ujazd - 6 października '24
Z drugiego brzegu myśli
choć bardziej z serca głębi
nad planetę pogrążoną w ciszy
nadchodzi pora
przypływu płochej poezji
w czystej formie
filozoficznej
o której przez sen nawet
nie przestaję myśleć
Wybieram się z duchem jej
na owocobranie
niczym niewinne
nieintymne obcowanie
gdzie nieustanna słodycz
miłości
i jej tajemne białe plamy
które nie trudno ująć w wierszu
nawet białym
Bo u zarania lśnień nocy
istotą wyobraźni tkliwej
nie iluś tam zmysłów
słowa brzmią ciszej
choć przenikliwie
przejrzyściej
niż cień
śpiący
⊰Ҝற$⊱……………………………………………… Ujazd - 6 października '24

My rating
My rating
My rating