Dzień jak codzień | version: 14.11.2013 22:04
tęczy
którą utopiłeś w kałuży
znowu
zaniosłam farbki
trzyma się jakoś
grad
napadał mi do autka
bo się uparłam
na otwarte okno
jakiś babsztyl
uświadamiał mnie
co powinnam
a czego nie
kupiłam lampę
i już nie mam
ciemnych kątów
anioły odetchnęły
i poszły spać
jutro
zaniosę tęczy
tą niebieską farbę
o którą tak prosiła
nie jest mi już potrzebna
bo
wszystkie motyle umarły
te niebieskie też
PS
przepraszam za motyle
ale
nie umiałam z nimi żyć
którą utopiłeś w kałuży
znowu
zaniosłam farbki
trzyma się jakoś
grad
napadał mi do autka
bo się uparłam
na otwarte okno
jakiś babsztyl
uświadamiał mnie
co powinnam
a czego nie
kupiłam lampę
i już nie mam
ciemnych kątów
anioły odetchnęły
i poszły spać
jutro
zaniosę tęczy
tą niebieską farbę
o którą tak prosiła
nie jest mi już potrzebna
bo
wszystkie motyle umarły
te niebieskie też
PS
przepraszam za motyle
ale
nie umiałam z nimi żyć
Poem versions
- 15.11.2013 20:18
- 14.11.2013 22:04

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating