Łykam łzy | version: 29.06.2013 00:13
Kwaśny deszczyk przywalił o rynnę,
w mikrofali "dochodzi" obiadek,
uśmiechnięte fotosy rodzinne,
przywołują zaprzeszłe biesiady.
Gniazdo puste, wiatr dmie wprost do duszy,
zimno jakoś i dręczą bojaźnie,
nie udaje się żalu zagłuszyć,
choćby tyle, by było znów raźniej.
Budzę słońca, księżyce, planety,
by wraz z blaskiem nadeszła ta chwila,
lecz jak co dzień, niezmiennie (niestety),
łykam łzy, jak po śmierci motyla.
RC June 2012
w mikrofali "dochodzi" obiadek,
uśmiechnięte fotosy rodzinne,
przywołują zaprzeszłe biesiady.
Gniazdo puste, wiatr dmie wprost do duszy,
zimno jakoś i dręczą bojaźnie,
nie udaje się żalu zagłuszyć,
choćby tyle, by było znów raźniej.
Budzę słońca, księżyce, planety,
by wraz z blaskiem nadeszła ta chwila,
lecz jak co dzień, niezmiennie (niestety),
łykam łzy, jak po śmierci motyla.
RC June 2012
Poem versions
- 29.06.2013 00:56
- 29.06.2013 00:13

My rating
My rating
My rating
@Przemku
Założę lnianą sukienkę,ukoję serce tętniące
i bosa pobiegnę z wdziękiem
ku tym motylom,
ku łące...
Pozdrawiam :)
Moja ocena
na łąkę Ren, na łąkę... tam motyle...My rating
My rating
My rating
Moja ocena
...ta nostalgia to natury dzieło, ale nas wzięło :)))My rating
My rating
My rating
My rating