WYBÓR | version: 18.05.2026 08:10
Co dzień małymi dotknięciami dłuta
rzeźbię cierpliwie to, czym jestem tutaj.
Twardy to kamień i w mej ręce dłuto
niewprawne czuję, jakoby mnie kłuto.
Lecz znów od świtu do zmierzchu szarości
ten sam instrument w moich dłoniach gości.
Lecz choćby nikłe były pracy skutki,
bo dłuto ciężkie, a kamień malutki -
przestać nie myślę - bo wiem, że miast tego
mógłby być ze mnie zwykły zestaw lego.
rzeźbię cierpliwie to, czym jestem tutaj.
Twardy to kamień i w mej ręce dłuto
niewprawne czuję, jakoby mnie kłuto.
Lecz znów od świtu do zmierzchu szarości
ten sam instrument w moich dłoniach gości.
Lecz choćby nikłe były pracy skutki,
bo dłuto ciężkie, a kamień malutki -
przestać nie myślę - bo wiem, że miast tego
mógłby być ze mnie zwykły zestaw lego.
Poem versions
- 18.05.2026 08:11
- 18.05.2026 08:10

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating