Wiatr | version: 6.02.2022 21:08
Szaleje wiatr.
Narywa, czym się tylko da.
Uginają się drzewa,
trzeszczą dachy.
Opiera się o wiejskie płoty.
Szumi i huczy,
złowieszczo mruczy,
żeby po chwili uderzyć
ze zdwojoną siłą.
W mieszkaniu mruga światło.
W kościele biją dzwony.
W oddali słychać strażacką syrenę.
Zapadł wieczór,
wiatr się nasilił.
W końcu światło zgasło.
Zrobiło się strasznie!
Tylko płomyk zapalonej świecy,
tańczy wesoło,
rozświetlając bladym światłem
cztery ściany.
Leokadia Leporowska
Narywa, czym się tylko da.
Uginają się drzewa,
trzeszczą dachy.
Opiera się o wiejskie płoty.
Szumi i huczy,
złowieszczo mruczy,
żeby po chwili uderzyć
ze zdwojoną siłą.
W mieszkaniu mruga światło.
W kościele biją dzwony.
W oddali słychać strażacką syrenę.
Zapadł wieczór,
wiatr się nasilił.
W końcu światło zgasło.
Zrobiło się strasznie!
Tylko płomyk zapalonej świecy,
tańczy wesoło,
rozświetlając bladym światłem
cztery ściany.
Leokadia Leporowska
Poem versions
- 6.02.2022 21:10
- 6.02.2022 21:08

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating