słoniki | version: 10.10.2019 11:01
śpisz do syta. uderzasz
w punkt. a ja czekam rozpięta
jak słońce w zenicie.
jakby to miało pomóc.
budzisz się. całujesz po powiekach.
ohyda. układam wstęp do tej samej bajki.
nadgryzam kłamstwo.chwieje się powieka
i w myślach lepko. zastanawiam się w jaki sposób
przypina się do ciebie. normalnie?
przecież że nienormalnie.
normalnie nawet byś na nią nie spojrzał.
sprawdzam czas. ślimaczysz się przy lustrze.
nos ci rośnie jak we włoskiej bajce.
a na mnie tłuką się porcelanowe słoniki -
jest jeszcze wiele. finezyjnie pękają w dłoniach.
zadzieram kolana. sprawdzam czas. no idź już wreszcie.
kiedyś i ona się dowie czym pachniesz naprawdę.
poszukam kartki. gdzieś tu była.
napiszę wiersz. o tym.
posklejam słowa z nadzieją.
słoniki to żaden dowód.
w punkt. a ja czekam rozpięta
jak słońce w zenicie.
jakby to miało pomóc.
budzisz się. całujesz po powiekach.
ohyda. układam wstęp do tej samej bajki.
nadgryzam kłamstwo.chwieje się powieka
i w myślach lepko. zastanawiam się w jaki sposób
przypina się do ciebie. normalnie?
przecież że nienormalnie.
normalnie nawet byś na nią nie spojrzał.
sprawdzam czas. ślimaczysz się przy lustrze.
nos ci rośnie jak we włoskiej bajce.
a na mnie tłuką się porcelanowe słoniki -
jest jeszcze wiele. finezyjnie pękają w dłoniach.
zadzieram kolana. sprawdzam czas. no idź już wreszcie.
kiedyś i ona się dowie czym pachniesz naprawdę.
poszukam kartki. gdzieś tu była.
napiszę wiersz. o tym.
posklejam słowa z nadzieją.
słoniki to żaden dowód.
Poem versions
- 10.10.2019 12:37
- 10.10.2019 12:34
- 10.10.2019 11:01
- 10.10.2019 10:07

My rating
My rating
My rating
Moja ocena
WiesiuTakie ,Słoniki , mogę czytać niezliczoną ilość razy.
My rating
My rating
My rating