Prze(d)obrażenia
Liście szepczące leniwie z ucha do ucha
wygrzewające się w dawnym blasku białych kamienic
ostatnim przypływie żółtego słońca
nim nadejdzie pierwszy
siarczysty bladoniebieski prąd
Płyną nad głowami ludzi
rozchlapują maleńkie kropelki,
gotowe schować się niebawem
pod ludzkimi stopami
szukać spokoju
pomysłu na nowy kształt
wygrzewające się w dawnym blasku białych kamienic
ostatnim przypływie żółtego słońca
nim nadejdzie pierwszy
siarczysty bladoniebieski prąd
Płyną nad głowami ludzi
rozchlapują maleńkie kropelki,
gotowe schować się niebawem
pod ludzkimi stopami
szukać spokoju
pomysłu na nowy kształt

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating