Zrównanie | version: 23.09.2018 14:45
Dzień lata ostatni
albo jesieni najpierwszy.
Kwartalne do brzegu wyrównanie -
czy może debiut przesilenia?
Splendor listowia jak brokat
nie daje wciąż za wygraną
bo zieleń słońce nakręca
wystawia gałęzie do wiatru.
Miłość spłoszona bezpańska
nieśmiało nieba wygląda.
Zgrzebnością igliwia jej ciało
ozonem pachnie. I lasem -
bo nieważne co jutro będzie:
chwilo trwaj. Nie znikaj! Jest pięknie!
albo jesieni najpierwszy.
Kwartalne do brzegu wyrównanie -
czy może debiut przesilenia?
Splendor listowia jak brokat
nie daje wciąż za wygraną
bo zieleń słońce nakręca
wystawia gałęzie do wiatru.
Miłość spłoszona bezpańska
nieśmiało nieba wygląda.
Zgrzebnością igliwia jej ciało
ozonem pachnie. I lasem -
bo nieważne co jutro będzie:
chwilo trwaj. Nie znikaj! Jest pięknie!
Poem versions
- 23.09.2018 16:43
- 23.09.2018 14:45

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating