Zdezaktualizowany
Cienie padają winne liter
wiatry ustępują pustoszejąc łany zbóż
lód topnieje w oczach Meduzy
Emir leży i pachnie z Fatimą
Aisza, żądaj wszystkiego czego chcesz
ciszy niczyjej, nadaremno
patosu w żarcie milenium, nadaremno
żywoty świętych nieustalone
zrodzone, nie stworzone wiersze w trzeciej osobie
echa trawestacji piękna
kultury aragońskiej
w dorzeczach jambów z naciskiem inicjalnej tęsknoty
apodyktyczni kochankowie
łamią daremne przykazania
na serwerach prawd przeciążonych
umarłe żywioły
zawieszony bank centralnego umiłowana
klikasz w niepewne źródło
na łańcuchu cerber wbija pazury w ziemię
znacząc udział w zbawieniu
świecy i zsyłki k jej blasku
gwiazdy zaranne, etosy chwały, kontrybucje braw
próżnie księżyca, gdzie łopocze flaga
a na sztandarach wiary dewizy
jutra zniesionego przez krzyżowców
jutro urodzonych
skarg biennale
Ale jeśli zapłaczesz, jeżeli je t'aime
będą to łzy księcia
będą to atomowe uderzenia
o bruk feudalnej bosej hortensji
w ogrodzie bez drewien
i nieskończone suche powodzie
na kwitach odhumanizowanej
pamięci
Człowiek z żelaza - wychyla kieliszek rymu,
kiedy zapytają o dowód
odpowiesz kolorem źrenicy
w której przeglądam się
lubieżnie łowiąc
rym
z uwertury jutrzejszego snu
surrealistyczne obłoki, ach moje obłoki
w których grają Owidiusze
Safony i cherubini
choć innego nieba świadkowie pojedynku
złocą dotykiem – przeklęci,
którzy upodobali sobie
materię języka
jako sabotaż dywersyjnej struktury trwania
W świecie jesteśmy żywi
ale nasze słowa
umierają w aktach strzelistych
błędnego koła Historii, śmierć dopomni się o chorągiew
odartej z pryncypiów
koloru absencji gusła,
bo znów zaczniemy budować wieżę
spinać się po strzeblach drabiny Jakuba
zdobywać szczyt góry Ararat,
sypiać nago z platońskimi cieniami,
W wersji demo czytam cię
by na końcu głodować
z bogiem
wynajętym na staż
dojrzewania
w bliźniactwie czereśni
jako kobieta i mężczyzna
irracjonalnie
zdarzając się ze sobą
by począć
to, co dał nam świat
refleksję o mimowolnym
modrzewiu
płacącym liściem za pokutę
rosnącym neo-jazzem
tylko nocą
wiatry ustępują pustoszejąc łany zbóż
lód topnieje w oczach Meduzy
Emir leży i pachnie z Fatimą
Aisza, żądaj wszystkiego czego chcesz
ciszy niczyjej, nadaremno
patosu w żarcie milenium, nadaremno
żywoty świętych nieustalone
zrodzone, nie stworzone wiersze w trzeciej osobie
echa trawestacji piękna
kultury aragońskiej
w dorzeczach jambów z naciskiem inicjalnej tęsknoty
apodyktyczni kochankowie
łamią daremne przykazania
na serwerach prawd przeciążonych
umarłe żywioły
zawieszony bank centralnego umiłowana
klikasz w niepewne źródło
na łańcuchu cerber wbija pazury w ziemię
znacząc udział w zbawieniu
świecy i zsyłki k jej blasku
gwiazdy zaranne, etosy chwały, kontrybucje braw
próżnie księżyca, gdzie łopocze flaga
a na sztandarach wiary dewizy
jutra zniesionego przez krzyżowców
jutro urodzonych
skarg biennale
Ale jeśli zapłaczesz, jeżeli je t'aime
będą to łzy księcia
będą to atomowe uderzenia
o bruk feudalnej bosej hortensji
w ogrodzie bez drewien
i nieskończone suche powodzie
na kwitach odhumanizowanej
pamięci
Człowiek z żelaza - wychyla kieliszek rymu,
kiedy zapytają o dowód
odpowiesz kolorem źrenicy
w której przeglądam się
lubieżnie łowiąc
rym
z uwertury jutrzejszego snu
surrealistyczne obłoki, ach moje obłoki
w których grają Owidiusze
Safony i cherubini
choć innego nieba świadkowie pojedynku
złocą dotykiem – przeklęci,
którzy upodobali sobie
materię języka
jako sabotaż dywersyjnej struktury trwania
W świecie jesteśmy żywi
ale nasze słowa
umierają w aktach strzelistych
błędnego koła Historii, śmierć dopomni się o chorągiew
odartej z pryncypiów
koloru absencji gusła,
bo znów zaczniemy budować wieżę
spinać się po strzeblach drabiny Jakuba
zdobywać szczyt góry Ararat,
sypiać nago z platońskimi cieniami,
W wersji demo czytam cię
by na końcu głodować
z bogiem
wynajętym na staż
dojrzewania
w bliźniactwie czereśni
jako kobieta i mężczyzna
irracjonalnie
zdarzając się ze sobą
by począć
to, co dał nam świat
refleksję o mimowolnym
modrzewiu
płacącym liściem za pokutę
rosnącym neo-jazzem
tylko nocą

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating