szept popiołu
śnieg pada w środku czerwca
biel zasypuje okna
w pokoju bez twojego cienia
cisza ma kształt twoich dłoni
nie dotykają
oddech zamarza na szybie
piszę palcem imię
które nie zna mojego
zegar gubi sekundy
jak ja gubię nadzieję
światło gaśnie powoli
w lampie którą zapalałam dla ciebie
na dnie filiżanki
została tylko gorycz
i ślad po twoich ustach
których nigdy nie było
zostawiam serce na parapecie
niech je zabiorą gołębie
albo wiatr
biel zasypuje okna
w pokoju bez twojego cienia
cisza ma kształt twoich dłoni
nie dotykają
oddech zamarza na szybie
piszę palcem imię
które nie zna mojego
zegar gubi sekundy
jak ja gubię nadzieję
światło gaśnie powoli
w lampie którą zapalałam dla ciebie
na dnie filiżanki
została tylko gorycz
i ślad po twoich ustach
których nigdy nie było
zostawiam serce na parapecie
niech je zabiorą gołębie
albo wiatr

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating