Theatrum mundi

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 4


Zbierałem w sobie oceany marzeń
ale i archipelagi trosk

Na przylądku Dobrej Nadziei
utkwiła moja melodia skarg
powszednich

Mgły nocne okryły żal nad
jutrem doskonałym
i ofiarą samą w sobie
ale niemożliwy,

ponieważ coś morzem być
może
zapewne ale bezprzykładne
drążenia skały kroplą łzy,
która nie wybiera liter uciekających z alfabetem
z języka sumienia
na ołtarze gorzkiej, Czarodziejskiej góry
i siostry jego Pogardy,
wypadające włosy
z Gniazda zastępczego mrozu

epoki karmienia piersią,

jak opady śniegu w czerwcu
albo zenit wpół do starości,
które obalają rządy przez mity
nićmi szat anarchiami tkane,
które władają (biegle)
Ogniem i mieczem
i w Sto lat do samotności czekany
Walc stulecia

zatańczony z książkoholikiem

Pytanie brzmi –
odpowiedź brzmi absencją?

Choć struna światła milczy, mając
całą gammę rosyjskiej ruletki

do Elizy, Do trupa,
do poduszki

Mojego Portu keja
przepełniona butlami z gazem
szlachetnej maści
kolory Wojny i pokoju biele
i czernie ksiąg białych wierszy
dzielą przez
Dwa księżyce

potoczne i literackie
(zakazane)
formy oddziaływania,

bo znają mnie tylko z jednej strony:

fal i bryz
mórz i przypływów
w kierunku dnienia,
Jeśli tylko nocą
ubierają się w ornaty
fałszerze Historii
wznoszą kolejne mauzolea
malują Kamienie
na szaniec

Bandyci od preparowania faktów
nie czytają psalmów
ekstrawertycy

to Głos z krwi
zostanie zdjęta z wokandy
Nagiego sadu
proporców majowych
w pochodzie
Ufności Lampionów

artykułowanych
Chlebem i solą,
kiedy drogę moją znaczy cień
w zwyczaju starszym
w zwyczaju szlachetniejszym
wysokiej próby
w zwyczaju bez echa i pogłoski bes
liryki apelu
docierającego dalej i głębiej
niż Poniżenie Diany
przez harmonijne
zestroje stóp

i akcentów metrycznych
stawianych
na Ciszy i Ziemi Niczyjej

w Złotym maku

Ziemia to ziarnko –
naprawdę nie więcej,
a inne ziarnka –
planety i gwiazdy

A choć ich będzie
chyba sto tysięcy
to domek z ogrodem nad Jeziorem łabędzim
może stać
na każdym,
na każdej

pełno łez,
na Peronie łez
doskonała równoległość ciał i Dusz
jednodniowych,
a nasze wpadły na siebie
ocierając powieki
trochejem
amfibrachem
jambem
w
Theatrum mundi



 
COMMENTS


My rating

My rating:  
16.04.2026,  mroźny

My rating

My rating:  
05.04.2026,  Rafał Gatny

My rating

My rating:  

My rating

My rating: