Poema naiwne

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 7


Byliśmy narzędziem
w rękach Boga
ale
instrumentalnie traktowano
nasze byty

Egzystencja była nie do zniesienia

bo nie umieliśmy się
cieszyć z rzeczy małych
nie posiadaliśmy
pełnego wykształcenia
bo zasiano w nas
ziarno niepewności
i kompleks pochodzenia
z zaścianka,

a nade wszystko
nie umieliśmy się kochać w pieniądzach
potrafiliśmy jedynie wierszem
wyobrażać sobie,
że jesteśmy majętni,
że świat leży u naszych stóp

U naszych stóp leżała tylko
konająca mewa i Prawda,
która się doskonaliła w naszych
spękanych ustach,

kiedy obracaliśmy ją
ćwicząc milczenie

Tak naprawdę
byliśmy majętni
sercem i duchem
ale
kiedy serce stanęło
a duch wyzionął z nas iskrę pasji
i zatracił utopię
nikt nie stanął w obronie
naszych marzeń i racji
(niezrealizowanych)
nikt nie zobaczył
jak odchodzimy

(po cichu, bez zgody)

Ale jedno jest pewne
już czekają na nas
w Niebie

Nasze rany choć goją się
to wciąż są otwarte

Pola Elizejskie i Elizjum
otwarte

Zakończenie wiersza
otwarte

Hasła w encyklopediach
o nas kompletne

a jedynie etap ziemskiej drogi
zamknięty

na cztery spusty
w cudzysłowie,

którego motto brzmi:

„kochaj i szalej i nie pytaj co dalej”

Oponenci
powiedzieli o nim:
„żył jak szmata,
zaś umarł jak król”

Pamiętaj!
„Jedynie raz żyjesz
ale jeśli robisz to dobrze,
ten raz wystarczy”

Żar i tak dogorywa
powoli

Zostawiłem otwarte morze
może pomoże

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  
16.04.2026,  mroźny

My rating

My rating:  
05.03.2026,  ania

My rating

My rating:  
05.03.2026,  Ula eM

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

@ Rafał Gatny

Super! Cieszę się. :)

!

Kozacki tekst!
04.03.2026,  Rafał Gatny

My rating

My rating:  
04.03.2026,  Rafał Gatny